Menu

Czerwony

Osobiste przemyślenia z dziedzin wielu

Notka o weekendzie

patie80

Skończyłam wczoraj czytać dwie książki - nowego Carroll’a - Kąpiąc Lwa i kolejnego Pratchetta - Wyrd Sisters. No i znowu mam problem… Bo co czytać dalej? Po tym, jak skończyłam Carroll’a, oczywiście byłam nieco oszołomiona, omotana, zaczarowana i czułam się, jak nie z tej bajki. Zawsze tak mam po jego książkach. Facet ma dziwny talent, naprawdę. Ciekawe, czy znowu tyle czasu trzeba będzie czekać tyle lat na następną książkę? Tym razem mój okres oczekiwania był krótki, bo długo się nie mogłam zabrać do poprzedniej książki, ale teraz, jak już przeczytałam obie, to mam problem :) Eh, trzeba będzie znaleźć kolejną książkę… 

Wczoraj spędziłam cały słoneczny dzień na pisaniu listów, bo taki miałam kaprys :) Został jeszcze jeden, ale nie chce mi się na niego odpisywać. Myślę po cichu, jak się wymiksować z tej znajomości. Natomiast dzisiaj postanowiłam się nieco dotlenić - ostatnie podrygi ładnej jesieni, więc trzeba korzystać. Poszłam z ojcem i piesem, więc było wesoło, bo cała wieś się obudziła na widok obcego rudzielca. Niesamowite jak psy mogą zagłuszyć wszystko dookoła… Odkryłam przy okazji, że wreszcie położyli asfalt do pałacu, więc wreszcie nie trzeba się telepać po kamolach. Zabawne o ile krótsza się ta droga teraz wydaje… 

A kiedy wróciłam ze spacerku… Umierałam z głodu! Pochłonęłam taką ilość pożywienia, że normalnie strach się bać - 3 talerze snurków, talerz bigosu z ziemniakami i jeszcze poprawiłam ciastem dyniowym. A, no i Nesquik. Czad. Teraz nie jem nic do jutro. No dobra, jeszcze kawałek czekolady. I zostało trochę zupy dyniowej na kolację… 

Dobra, to idę :) 

© Czerwony
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci